sobota, 18 stycznia 2014

Pielęgnacja twarzy według Caroline Hirons






We wpisie the best of 2013 napisałam, że moim ulubionym blogiem 2013 roku był (no i nadal jest) blog Caroline Hirons. Ale w sumie Caroline odkryłam gdzieś dopiero w połowie zeszłego roku kiedy siostry Pixiwoo nagrały z nią jeden z odcinków Body Talk (link do video). Dlaczego tak późno?!
Bardzo dużo czasu zajęło mi przedarcie się przez bloga Caroline i mniej więcej ogarnięcie tego co kobieta chce powiedzieć. Moja pierwsza reakcja była: Naprawdę? Aż tak? Przesada! Później jednak zdałam sobie sprawę, że to co robię ze swoją twarzą robię chaotycznie i bez pomysłu, bez względu na to ile pieniędzy wydaję na produkty do pielęgnacji. Pomyślałam, że powinnam jednak dać tej szkole szansę.
Nie jest to jednak tak, że mogę sobie pozwolić na zupełną i radykalną zmianę mojej rutyny pielęgnacyjnej - najzwyczajniej mnie na to nie stać. Stopniowo, w miarę kończenia się starych produktów wprowadzam nowe, bardziej odpowiednie i powoli te rzeczy, których totalnie mi brakuje sobie kupuję. Drobne zmiany potrafią jednak zrobić dużą różnicę i patrząc teraz w lustro stwierdzam, że to dobry kierunek.

 Osoby znające angielski zachęcam do osobistego przestudiowania blogu Caroline (zwłaszcza wszystkich ściąg pielęgnacyjnych w bocznym panelu!), jeśli nie spodoba się Wam jej filozofia to język i poczucie humoru na pewno tak! Anglopiśmiennym mówię już pa pa, a tych, którzy angielskiego nie znają w wielkim, zapraszam na wielki skrót z poglądów i poranno/wieczornej rutyny Caroline.

Caroline zawsze powtarza, że ma się tylko jedną twarz i dlatego warto o nią dbać i w nią inwestować. Do pielęgnacji twarzy podchodzi bardzo poważnie, zwłaszcza do tego jakie kroki i w jakiej kolejności należy podejmować (nareszcie mi to ktoś powiedział, nigdy nie wiedziałam który krem najpierw i dlaczego!), dla niej to jak nakładanie ubrań w odpowiedniej kolejności. Bardzo dużą uwagę przywiązuje do właściwego oczyszczania skóry rano i wieczorem i jest to coś o czym głośno mówi w każdym pielęgnacyjnym poście. Jeśli chodzi o inwestowanie w twarz ... to wiadomo, że zależy to od budżetu, ale także od priorytetów. Wiadomo jak jest do pewnego stopnia dostajesz to za co płacisz, ale świat kosmetyków rządzony jest prawami rynkowymi tak samo jak każda inna dziedzina przemysłu. Najlepiej jest sprawdzać składniki. Jeśli chodzi o priorytety, to oczywiście jest to sprawa indywidualna, ale jeśli wydajesz dwie stówy na kolejną torebkę czy kolejne buty to lepiej kup sobie za to krem. Poza tym: nie pal, nie pij, unikaj cukru, nie jedz śmieci, etc.

Codzienna rutyna pielęgnacyjna według Caroline powinna wyglądać tak:

Rano

1. konieczna będzie świeża, czysta flanelka (mały ręcznik)
2. oczyszczanie - mleczko, balsam, lub żel, cokolwiek co się nie pieni (pieniące się wysuszają i zmieniają odczyn skóry na zasadowy, zwłaszcza nie nie dla skóry mieszanej i trądzikowej, odczyn zasadowy wspomaga namnażanie bakterii), dobrze mieć różne i stosować je zamiennie. Nałóż produkt na suchą twarz i po oczyszczeniu zmyj twarz ciepłą wodą z kranu (przetrzyj namoczoną i wykręconą flanelką).
3. tonik o kwasowym odczynie -  pobudza skórę do działania (delikatny codzienny peeling w postaci takiego toniku i używanie flanelki jest lepsze niż jakiekolwiek peelingi z drobinkami), ma obniżyć PH skóry , złuszczac, nawilżyc i przygotować na dalsze kroki 
4. nawilżanie w sprayu - może to być bezalkoholowy nawilżający tonik (z gliceryną lub kwasem hyaluronowym) przelany do pojemnika z atomizerem
5. krem do oczu (nakładanie kremu pod oczy jako ostatniego to jak zakładanie majtek jako ostatnich - metafora Caroline oczywiście)
6. serum i/lub olejki (jeśli używacie, koniecznie nie mineralne!) jeśli serum jest na bazie wody to jest pierwszy później olejek, jeśli jest silikonowy to olejek lepiej sobie odpuścic
7 krem nawilżający
 (jeśli używa się Hydraluron to jest on ostatni przed kremem nawilżającym)
 8. SPF, SPF zawsze dominuje w kremach więc kremy nawilżające z SPF często są bardziej SPF niż nawilżające, lepiej więc jest je rozdzielić.


Wieczorem


1. Wysuszona flanelka z rana jest ok, ale zaraz po użyciu idzie do prania
2. Pierwsze oczyszczanie - balsamem lub olejkiem - ściągnięcie makijażu i SPF, spłukanie flanelką
3. Drugie oczyszczanie- mleczkiem lub żelem odpowiednim do rodzaju skóry
4 tonik - o takich samych właściwościach co ten co rano (lub ten sam)
5 opcjonalnie nawilżanie w sprayu
6. krem do oczu
7. terapie (czas by poszaleć)  - najlepiej miec ze trzy produkty używane naprzemiennie zależnie od aktualnych potrzeb skóry: olejki, kuracje witaminowe, przeciwstarzeniowe
8. nawilżanie, nie jest konieczne jeśli kremy z poprzedniego kroku są nawilżające lub są olejkami


Trochę się różni od popularyzowanych przez firmy kosmetyczne (oczyszczanie-tonowanie-nawilżanie) rutyn, nie? Nawet jeśli nie kolejnością to zadaniowością. Kiedyś używałam rutyny Clinique, ale ona niewiele mi dała, oprócz tego, że miałam wrażenie, że skoro wydałam na to trochę to znaczy, że o siebie dbam. Dzięki Caroline wiem dlaczego to nie działało: oczyszczanie miało postać bardzo pieniącego się mydła w żelu, wysuszało i napinało skórę; tonik był prawie samym alkoholem i do reszty pozbawiał skórę tego co dla niej naturalne, krem nie był zły, ale po jakimś czasie mnie uczulił, lub po prostu przestał neutralizować działanie poprzedzających go zdzieraczy. 

Chętne do wypróbowania rutyny CH? Ja, jak napisałam, powoli się wdrażam.

14 komentarzy:

  1. No dobrze. Właśnie zamówiłam olej kokosowy i pocięłam sobie flanelki. Szukam teraz odpowiednich toników. Moja twarz chyba rzeczywiście zasługuje na lepsze traktowanie. Bo aktualnie jest w opłakanym stanie.
    Dzięki za namiary na bloga Caroline :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. moja lepiej wygląda teraz niż przed rokiem, dużo z tego co uważałam za oznaki starzenia było zaniedbaniem pomimo tego, że nabożnie wcierałam sobie coś tam w twarz. Tak zasługuje na lepsze traktowanie - i Twoja i moja i każda!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak Cie obejrzę to ocenię, czy warto sie tak męczyć :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, tak, zobacz mnie i oceń! Kiedy przylatujesz?

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze spróbuję obczaić ten masaż twarzy. Lekko przerażający! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. można się spocić, ale wolałabym żeby było video, może z resztą gdzieś ktoś na YT zrobił

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam, spróbuję, brzmi zachęcająco. Myślę tylko, jak sprawdzić to pH toniku, ew. skąd wziąć taki o kwaśnym pH? Obejrzałam wszystkie moje toniki i na żadnym nie było ani pół słowa o odczynie :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Trudno jest znaleźć taką informację na opakowaniu, niestety. Przestudiowałam skład tych toników, które poleca Caroline, wszystkie mają różne kwasy w sobie (glycolic, salicylic, tartaric, etc) dość wysoko na liście składników (składniki są podane w kolejności ilościowej, im wyżej tym więcej) i w sumie podchodzą pod kategorię eksfoliatorów. Kwaśny tonik (powinnam dodać, że w rozsądnej cenie) jest chyba najtrudniejszy do kupienia, sama na razie używam bezalkoholowych, nawilżających i tego kwaśnego etapu jeszcze mi brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja nie widzę tu nic odkrywczego. Żadnych konkretów. Ona często podkreśla konieczność mycia twarzy. To tak jakby pisać, że trzeba myć zęby rano i wieczorem. No litości! Używanie flanelki/myjki/szmatki - to może wydać się rewolucyjne dla niektórych, ale moim zdaniem jest zbędne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie podwójne oczyszczanie i podwójne tonowanie to nowość, nie używałam też do tej pory toników z niskim Ph, zawsze się zastanawiałam czy serum na końcu czy krem nawilżający na końcu, więc nie jest to jak mówienie, żeby umyć zęby dwa razy dziennie, tylko dwa razy rano, do tego nitkowanie, do tego płyn do higieny jamy ustnej i szorowanie języka, to samo wieczorem - to oczywiste, ale czy wielu tak robi? Flanelki nie są rewolucyjne - Wyspiarki używają ich od pokoleń. Może mój wpis nie jest konkretny, ale blog Caroline z całą pewnością tak, odsyłam do niego.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na tym blogu byłam zanim trafiłam na twój wpis. Ale przyznaję, że nie czytałam od deski do deski, tylko ponoć najważniejsze posty, podlinkowane przez inną blogerkę. Pomyślałam, że może przez tę wybiórczość w czytaniu coś mi umyka, bo ponoć takie tam rewelacje o odkrycia ;-) więc poszukałam w internecie innych informacji na temat C.H. i dlatego trafiłam na twojego bloga :-) Interesuje mnie natomiast coś innego niż jej rytuały pielęgnacyjne, a mianowicie jakie kosmetyki poleca. Doczytałaś może? Ja natknęłam się tylko na jakieś zupełnie mi obce marki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy te najważniejsze posty to te wszystkie jej ściągi? Też zaczęłam od ich czytania, a potem na wyrywki i w końcu po kolei. Polecanych produktów jest bardzo dużo. Z tego co się zorientowałam to CH ma kilku swoich stałych ulubieńców w rutynach (toniki Pixi lub P50, balsam oczyszczający Emma Hardie) i ogromną rotację różności. Masz rację, że w dużej mierze są to mało znane marki, niedostępne w drogeriach nawet tu w UK, dzięki CH trafiłam na markę Avede, ale zamawiałam w internecie. Nie napisałam w poście o produktach, które ona poleca, bo sama ich nie wypróbowałam, jak wypróbuję to będą - chociaż wiesz, nie wszystkie, nie kupię sobie kremu EL za 300 funtów ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. No i mija pół roku i mogę napisać: w życiu nie miałam tak cudownej cery jak teraz. Mimo, że na pewno pomaga wyższy niż zwykle poziom progesteronu i nie zawsze sumiennie przestrzegam rutyny, to wiem, że bez tego wyglądałabym dużo gorzej. A w dotyku? Cud, miód i orzeszki. Nagle okazało się, że nie mam aż TAK mieszanej cery i od dawna nie zauważyłam żadnych wyprysków. Rewelacja :) Mąż nawet zauważył! ;P
    DZIĘKI! :D
    P.S. Wczoraj przyszła do mnie pocztą mata samogojąca, nóż obrotowy i linijka :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Olu to świetnie! Progesteron na pewno z Caroline współdziała ;) Ja też odkryłam, że nie mam cery mieszanej. Zaczęłam ją traktować jak suchą i to zupełnie odmieniło to jak wygląda. A wygląda młodziej :) Skoro masz matę to co? Będą quilty dla potomków?

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zechcecie zostawić po sobie kilka słów

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...