A to już z rok będzie jak miałam tą książkę po raz pierwszy w rękach. Przejrzałam w sklepie z tanimi książkami i odłożyłam. Piękna, owszem, lubię vintage, piękne stylizacje, ale - przecież nie będę dziergała swetrów na drutach, prawda? Przyjechałam do domu i pożałowałam, że jej nie kupiłam. Mogłam sobie przecież oglądać obrazki, kupienie książki ze wzorami do robienia na drutach wcale do niczego nie zobowiązuje. Wróciłam do sklepu przy najbliższej okazji, ale książki nie było, nie było też w innych księgarniach tej sieci, ani w Internecie. Krótki mentalny szloch. Trudno.
Nie dawała mi jednak spokoju i nie zapomniałam o niej. Przed swoimi urodzinami w maju postanowiłam sprawdzić jeszcze raz dostępność w Internecie. Była. Dopisałam do listy życzeń (zawsze tak mężowi ułatwiam zadanie) z zaznaczeniem, że to priorytet. Jak widzicie mam. Trochę musiałam sobie na nią poczekać, na urodziny dostałam wykroje i książki o szyciu, ale ta nie zdążyła przyjść, przyszła dopiero po miesiącu.
Autorki książki zaadaptowały wzory z lat trzydziestych, czterdziestych i pięćdziesiątych do współczesnych włóczek i figur. Efekt jest piękny. Książka zawiera łącznie wzory na dziesięć bluzek z krótkim rękawem, siedem kardiganów, sześć sweterków, pończochy, rękawice, szal i beret. Nie pokażę Wam tu wszystkiego, tylko kilka ulubionych kawałków. Absolutnym hitem dla mnie jest sweterek z okładki.
Jak to pewnie wnioskujecie z tytułu, na posiadaniu książki i oglądaniu obrazków się nie skończy. Będę dziergała. Po tym jak dostałam książkę zabrałam się za rozszyfrowywanie skrótów druciarskich. Nie bardzo mi szło więc zaczęłam ich szukać na YouTube. Nie jest to tak, że jestem osobą zupełnie początkującą na drutach. Wydziergałam kilka szalików i nawet sobie kiedyś zrobiłam trzy swetry: dla lalki, dla siebie i dla mojej córeczki (bez wzoru, na rympał). Wszystko to za pomocą oczka prawego i lewego i bez znajomości podstaw. Nauczyłam się robić na drutach podglądając mamę i babcię. Dopiero oglądając YT zorientowałam się, że podglądanie 'do góry nogami' utrwaliło mi złe nawyki. Oczko prawe robiłam z góry zamiast z dołu, a przy lewym źle nawijałam nitkę. Zanim wezmę się za którykolwiek ze sweterków muszę nieco poćwiczyć. Nie pojawi się tu żaden w moim wykonaniu przez najbliższy czas, ale w końcu kiedyś tak. Mam nadzieję, że to będzie ten z okładki. W identycznym kolorze. Koniecznie.






