Jeśli kogoś dziwi niezwykła częstotliwość ukazywania się tu postów ostatnimi czasy to się tłumaczę, że miałam tygodniowe ferie i natchnienie do tworzenia potencjalnej zawartości. Natchnienie, jak pewnie zauważyliście, miałam przede wszystkim do szycia. Oprócz worków, plecaka i piórnika uszyłam jeszcze trzy pary poduszek, pokazuję Wam dwie, te do salonu. Materiał na obie pary (jak i polar na poduszki do pokoju Piotrusia) pochodzi z Ikei. Ten granatowy niezwykle mi się podoba, myślałam, że kupię go więcej na zasłony, ale nie pasuje aż tak jak miałam nadzieję. Cóż.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ikea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ikea. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 25 lutego 2014
poniedziałek, 17 lutego 2014
Plecak
Materiał na plecak pochodzi z Ikei. Kupiłam po 50 cm różowego i szarego - chciałam uszyć Magdzie chorągiewki do pokoju, ale kiedy ona go zobaczyła stwierdziła, że jest zbyt piknikowy, a w ogóle chorągiewki to ona chce turkusowe. Materiał jednak wydał jej się idealny na plecak. Mamo, wiesz, taki co tak wisi. Taki co tak wisi? To może być worek z szelkami? Może. Z takim to sobie chyba poradzę: wiem jak uszyć worek, poza tym nie potrzeba do niego żadnych dodatkowych elementów (jeśli może sobie wisieć i nie potrzeba niczego do skracania szelek).
Nie obyło się bez wyzwań konstrukcyjnych i bez pomyłek, ale plecak się udał. Madzi się bardzo podoba. Najlepsze jest w nim to, że nikt, nikt na całym świecie nie ma takiego samego! Plecak był dzisiaj z nami w bibliotece i przeżył.
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Poduchy
Znacie to uczucie kiedy dostajecie nową zabawkę a nie możecie się nią pobawić bo do zabawy brakuje istotnego elementu? Dostajecie pióro, ale nie macie atramentu, gramofon, ale nie macie płyt, rower, ale nie macie pompki, a opony puste. Radość, ale w zawieszeniu. Mam, ale nic z tym nie mogę zrobić!
Tak było z moją maszyną. Dostałam, miałam, ale nie mogłam jej od razu wypróbować bo nie miałam na czym! Parę dni minęło zanim mogłam pojechać po materiały. Obrałam kierunek na Ikeę, skoro tam materiały są najtańsze (przynajmniej w Belfaście) i w miarę obiciowe. Obiciowe, bo tym razem postanowiłam nie porywać się z motyką na słońce i w mojej przygodzie z szyciem Vol.2 nie zaczynać od krynoliny tylko od szycia po prostej, od poduszek do przedpokoju.
Mój przedpokój jest biały, ściana na przeciwko drzwi wejściowych pomalowana jest farbą tablicową i pokryta rodzinnymi bazgrołami o różnym stopniu artyzmu, jedynym meblem jest prosta jasna ławka stojąca przy kaloryferze, którego widok mnie drażni. Teraz zasłaniają go poduszki. Nie lubię kaloryferów na zdjęciach więc oto proszę moje cztery małe poduszeczki (35x35) na tle bardziej malowniczej ściany. Fajne, nie?
Poduszki nie są wymyślne, raczej najprostsze jakie byłam w stanie sobie wymyślić - szyte z jednego kwadratu, który jest frontem poduszki i dwóch prostokątów tworzących z tyłu zakładkę. Żadnych guzików, żadnych wiązań, same proste ściegi. Szycie prosto nie jest jednak takie proste jakby się mogło wydawać i idealnie uszyte te poduszki nie są. Ale jak na pierwsze to są bardzo przyzwoite, nie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)




