Od tygodnia stoi u nas choinka. Żeby dobrze ją osadzić w stojaku musieliśmy obciąć dolne gałęzie. Gałęzie czekały do dziś żebym coś z nimi zrobiła. To coś to oczywiście wieniec świąteczny - podobają mi się wieńce na drzwiach wejściowych i po raz pierwszy mogłam sobie taki zafundować skoro w końcu mam go na czym powiesić. Drzwi miałam zawsze, ale te nowe mają solidną kołatkę, idealną by na niej wieniec zawisnął.
Nie kombinowałam specjalnie. Stelaż zrobiłam z drutu ogrodowego, do niego przywiązałam gałązki, ozdobiłam niebieskimi i srebrnymi bombkami i kokardkami. Na razie wisi i wszystko zdaje się trzymać, zobaczymy jak zawieje - mieszkamy na absolutnym wygwizdowie więc jeśli jutro bombki i gałązki będę zbierała z trawników sąsiadów to się bardzo nie zdziwię. Chociaż oczywiście starałam się, żeby wszystko było solidnie zamontowane.
