Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makaron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makaron. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 lutego 2014

Zapiekane macaroni





Jednym z ulubionych dań moich dzieci jest makaron (koniecznie macaroni) zapiekany z pomidorowo-kremowym sosem i mozzarellą. Sos przez długi czas robiłam z dodatkiem sera mascarpone, bo wydawało mi się, że najbardziej się nadaje z racji miejsca pochodzenia. Ale to nieprawda. Mascarpone średnio nadaje się do dań na gorąco. W piekarniku sos zawsze się lekko rozwarstwiał co mi, chociaż innym nie, bardzo przeszkadzało. 
W czasie ferii dzieciom zachciało się macaroni, a mi nie chciało się wychodzić z domu żeby kupić mascarpone. Postanowiłam zrobić z tym co było w lodówce - z Philadelphią. To był bardzo trafny wybór, bo ten ser (nie jest to wpis sponsorowany, można wypróbować inne serki tego typu, może się sprawdzą, ten sprawdzi się na pewno) dobrze znosi wysokie temperatury, całkowicie się rozpuszcza i przy tym nie warzy.
Przez to, że można go śmiało podgrzewać mogłam zmienić w moim przepisie jeszcze jedną rzecz: zamiast mieszać ugotowany makaron z surowym sosem (to też przedłużało czas przebywania w piekarniku) , mogłam ten sos wcześniej ugotować, co znacznie poprawia smak zapiekanki, bo i smaki są bardziej zespojone i makaron nie musi zbyt długo siedzieć w piekarniku .

No dobra, namieszałam.

Przepis:

500 g makaronu, jeśli nie macaroni to inny krótki
puszka pomidorów lub 500g passaty
2 ząbki czosnku
dwie łyżki Philadelphii
łyżeczka suszonego oregano
sól i pieprz
250 g mozzarelli, startej

Ugotuj makaron, w czasie kiedy się gotuje zmiksuj pomidory, dodaj do nich Philadelphię, zmiażdżony czosnek, zioła, sól i pieprz, wymieszaj trzepaczką i zagotuj. Pozwól żeby sos pogotował się kilka minut na wolnym ogniu. Wsyp ugotowany makaron do żaroodpornego garnka, wymieszaj z sosem i mozzarellą. Piecz w gorącym (180) piekarniku około 25 minut.

środa, 7 sierpnia 2013

Pikantny makaron z nasturcją

Scroll down for English.


Drobne zmiany przed AD. Pierwsza i najważniejsza jest konsekwencją tego, że w końcu dorosłam do tego, żeby skasować mój anglojęzyczny blog kulinarny. Nie będzie go, ale nie chcę tracić kilku kontaktów z anglojęzycznymi blogerami dlatego AD będzie od tej pory dwujęzyczny. To takie osobiste wyzwanie, bo pisanie i po polsku i po angielsku idzie mi coraz gorzej, kiedyś nie miałam w ogóle problemów z angielską ortografią, teraz sprawdzam co drugie słowo. Uwsteczniam się. Potem może będą jakieś zmiany kosmetyczne, drobne, bo się na tych sprawach nie znam i niewiele mi w sumie tu potrzeba. Zastanawiam się jednak czy pozostać przy czerni, lubię czerń, ale może przez nią jest tu trochę ponuro?

Basta, teraz pasta. Po powrocie z wakacji do domu czekało na mnie kilka niespodzianek w ogrodzie. Moja róża urosła, ale uschły jej pierwsze w krótkim żywocie pąki; kwiaty lawendy uschły bez żniw; mój łopian wypuścił trzeci mizerny kwiat; sałata urosła i nie zjadły jej żadne paskudztwa, ale jakaś ona blada; rozmaryn pożółkł, a nasturcje ... nasturcje były w pełnym rozkwicie. Posiałam je po to żeby je zjeść, więc jem. Nasturcje są lekko pikantne w smaku, powiedziałabym, że pieprzne i dobrze z innymi pikantnymi składnikami się komponują. Lubię je także w towarzystwie czegoś kwaśnego lub/oraz anyżkowego. Zjadłam już w życiu kilka sałatek z kwiatami nasturcji, ale to jest moje pierwsze danie z nimi na ciepło. Zastanawiałam się, czy dodając je do gorącego dania nie zredukuję ich do roli przybrania, ale nie, poradziły sobie w tym daniu znakomicie.


 


Do dania użyłam długiego fusilli - długich skręconych rurek, ale będą pasowały też inne makarony. Najpierw drobno posiekałam 1 laskę selera naciowego, 1 marchewkę i 1 cebulę (po czym seler i cebulę zmiksowałam, żeby schować przed dziećmi) i wrzuciłam na patelnię razem z łyżką oliwy, przykryłam i dusiłam na wolnym ogniu aż do zmięknięcia marchewki. Potem dodałam trzy duże pomidory, obrane ze skórki i pokrojone w drobną kostkę, razem z nimi dodałam posiekaną, czerwoną papryczkę chilli, rozgnieciony ząbek czosnku i gałązkę świeżego oregano. Dusiłam to wszystko aż do momentu kiedy pomidory zaczęły się rozpadać. Sos doprawiłam tartym parmezanem, solą morską, pieprzem i octem balsamicznym (żeby złamać słodycz warzyw). Na koniec dodałam pokrojone w ćwiartki oliwki kalamata. Sos wymieszałam z makaronem. Dodatkowy parmezan i kwiaty nasturcji* dodałam już gdy makaron znajdował się na talerzu.

Głównym smakiem dania jest pikantność pochodząca z chilli, dodatek nasturcji przeciąga ten smak nadając mu pieprznego wykończenia. Papryczka i nasturcje podbijają słodycz warzyw, ale jest ona złamana octem balsamicznym i słonym, aromatycznym parmezanem.

*jeśli gotujecie z kwiatami to pamiętajcie, że muszą one być ekologiczne.

Przepis dołączam do zbioru kwiatożerczej Gosi







niedziela, 27 stycznia 2013

Brakuje mi słów więc kleję różowe pierożki



Otwieram bloggera i widzę kilka zaczętych postów. Za każdym czai się duży ładunek emocjonalny, ale brakuje mi do nich słów. Bo jak przekazać to co czuję żeby ktoś wiedział co czuję? Łapię się wielokrotnie na używaniu skrótów myślowych, które mi się wydają trafne, ale są niezrozumiałe dla innych, bo kto ma pod powiekami to samo co ja? 
Nie mogę słowami ulepić tamtych obrazów.

Czekam więc aż coś dojrzeje.

W międzyczasie pojawia się niedzielne popołudnie bez planów. Ciemne chmury na chwilę odpływają, fotografuję więc biżuterię, którą czas najwyższy zacząć sprzedawać. Betonowa płytka pięknie wchłania światło. Myślę o upieczonych burakach, które stygną w piekarniku i przychodzi mi do głowy pomysł ... a może by tak?

Zagniatam ciasto na makaron z dodatkiem soku odciśniętego ze startych, już zimnych buraków. Rozkruszam fetę. Siekam szpinak. Miażdżę czosnek. Kilka kropli oliwy spływa ku środkowi odkształconej patelni. Czosnek zaczyna pachnieć. Dorzucam szpinak, wyłączam gaz. Liście ciemnieją i więdną, puszczają sok. Mieszam z fetą. Staram się tylko spróbować, chociaż ciężko na tylko poprzestać. Ach, jeszcze pieprz.

Ciasto jest lekko zbyt miękkie i maszynka na początku tańczy. Mąka, mąka, mąka. Lubię sypać mąkę z prawie pustej torebki, z góry, tak żeby łapała światło i jakby na chwilę spowalniała upływ czasu.

Żeby robić zdjęcia muszę co chwilę myć ręce.

Długie, szerokie taśmy różowego ciasta. Małe gniazdka fety i szpinaku. Karbowana okrągła foremka. Ciach, ciach, ciach. 

W gotującej się wodzie ciasto blednie. 

Odrobina masła, świeży szpinak, parmezan.

O jakie to dobre! Jakie dobre! Mmm! Ciasto delikatne i jakby lekko słodkie, wnętrze soczyste i słone, lekko pieprzne, lekko czosnkowe. Takie jak trzeba. Mmm.














sobota, 6 października 2012

Tagliatelle, cukinia, szałwia




W dzień w którym napisałam o książce Antonio Carluccio mój mąż wrócił z pracy z prezentem dla mnie: książką The Silver Spoon: Pasta. Mój mąż jest jeszcze większym makaroniarzem niż ja i tak naprawdę kupił sobie prezent, bo wiedział, że zwiększa w ten sposób swoje szanse na smaczny makaronowy obiad.
W książce mnóstwo jest lekkich, niewieloskładnikowych, wegetariańskich dań - takich, które nam obojgu bardzo do gustu przypadają.
Ten przepis jest bajecznie prosty i ekonomiczny - jeśli ktoś często je makarony i w ma zapasy parmezanu, oliwy, czosnku i ziół - wystarczy zaopatrzyć się w cukinię i makaron. Oczywiście troszkę go przerobiłam, bo w oryginale została użyta mieszanina natki pietruszki, suszonego oregano i świeżej bazylii - ja zrezygnowałam z suszonego oregano i bazylii i zamiast nich dodałam, obok pietruszki, świeżą szałwię. Bazylię i oregano uwielbiam, ale szałwia wydaje mi się o wiele bardziej atrakcyjna w połączeniu z cukinią.
Fantastyczny smak. Polecam. Najlepiej danie smakuje ze świeżym makaronem.






Wstaw makaron, cukinię zetrzyj na plasterki, wrzuć ją na patelnię razem z pokrojonym w plasterki ząbkiem czosnku, odrobiną wody i oliwy z oliwek, dodaj soli i pieprzu, podduś. Odcedź makaron zachowując trochę wody z gotowania. Kiedy cukinia będzie gotowa dodaj do niej kilka posiekanych listków szałwii i natkę pietruszki. Dodaj makaron, podlej wodą z makaronu i posyp parmezanem, wymieszaj. Tutti.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...