Możecie powiedzieć, że na robienie świątecznych dekoracji jest jeszcze czas, przecież to dopiero listopad. Owszem, ale teraz ten czas jeszcze jest, ale zanim się obejrzymy już go będzie za mało, a projekt, który wam dzisiaj pokazuję trochę czasu i cierpliwości wymaga. Może warto się za niego zabrać już teraz?
Pomysł na taki łańcuch, tylko że ślubny, przypięłam sobie kiedyś w Pintreście, ale niestety skasowałam konto bez założenia zakładek na kilka fajnych rzeczy. Tutaj na szczęście żadnych instrukcji nie potrzeba, wystarczyło sobie tylko sam pomysł w odpowiednim czasie przypomnieć. Bo jak się robi papierowy łańcuch wiemy, prawda?
Ten, od tamtych robionych w dzieciństwie w szkole, różni się tylko tym, że jest na nim tekst i że jego brzegi są ażurowe.
Zastanawiałam się chwilę nad wyborem tekstu, bo nie chciałam, żeby na każdym ogniwie było po prostu napisane 'Wesołych Świąt'. Jest to oczywiście opcja, ale komu chciałoby się pisać tyle razy to samo? Chciałam, żeby był to jeden tekst nawiązujący do Świąt zamiast oderwanych od siebie sentencji. Mój wybór padł na rodowód Jezusa z Ewangelii Mateusza - każde pokolenie to osobne ogniwo mojego łańcucha - od Abrahama do Jezusa.
Ażurowy wzór najłatwiej uzyskać za pomocą ozdobnego dziurkacza, chociaż jeśli macie talent do używania nożyczek to go wykorzystajcie! A tak na marginesie to dopiero teraz, będąc już bardzo wyrośniętą dziewczynką nauczyłam się prosto ciąć nożyczkami. Czytam powieść w której mama uczy córkę cięcia materiału - wystarczy patrzeć na czubek ostrzy. Działa.
Mój łańcuch leży gotowy na kominku, nie narzuca się, nie jest agresywny,
w swoim czasie, kiedy z pudełek i spod ostrza nożyczek wydostaną się
inne ozdoby, nabierze blasku.






